Moja historia

Znalazłam swoje imię…

I zdarzyło się, że zostałam mamą. Pomimo, że czas z dzieckiem był absorbujący, miałam sporo czasu, aby zastanowić się czy po urlopie wychowawczym wrócić na etat, czy jednak iść za intuicją i znaleźć coś swojego. Dotarło do mnie w końcu, że dotychczasowa praca nie sprawia mi radości, jest odtwórcza, jest mi tam zwyczajnie za ciasno!

Opowiadałam znajomym i rodzinie, jak chciałabym pomagać ludziom i wtedy mój mąż dał mi do przeczytania artykuł w gazecie, właśnie o coachingu. Eureka!

To o mnie napisali!

W zasadzie od razu zapisałam się na studia podyplomowe z coachignu. Koleżanka zaproponowała, że zajmie się córką, gdy będę na zajęciach. Cudnie! Będę coachem. Nareszcie wiem co mam robić i jak żyć zawodowo!

Jak się okazało, studia to był dopiero lekki wstęp do rozwoju jako coach, ale przede wszystkim jako człowiek. Oprócz warsztatu i umiejętności,  zobaczyłam moje słabości i tematy do załatwienia.

Pojawiła się potrzeba uporządkowania swoich spraw, bo inaczej nie dałabym rady pracować w tym zawodzie. Na szczęście, jak już człowiek raz spróbuje szczęścia, to potem żyć bez tego nie może.

Czyli od tamtej pory, świadomie zadbałam o porządek w swoim umyśle, duszy i ciele. Od tamtej pory do chwili obecnej, rozwijam się już świadomie, a co najważniejsze w pracy coacha, wiem jak pomagać ludziom, żeby też mogli zrobić sobie porządek w swoim życiu i byli szczęśliwi. W końcu nauczyłam się, co i jak mówić, żeby była z tego korzyść i wartość.

Po zakończonym urlopie wychowawczym, wróciłam jeszcze do pracy. Na miesiąc.

I już miałam 100% pewności, że praca w banku nie ma dla mnie sensu.

Decyzja o odejściu z etatu…

i pierwsze kroki jako coach, było ogromnym wyzwaniem!

Na początku mojej kariery, pracowałam z ludźmi nad bardzo różnymi celami i zadaniami. Prawie wcale nie dotyczyły relacji, ani miłości. Ale za to dotyczyły trudności w osiąganiu sukcesów w pracy, problemów zdrowotnych, barku poczucia sensu życia.

A tak naprawdę za każdym razem chodziło albo o znalezienie partnera, poprawę sytuacji w związku albo o pogodzenie się z rozstaniem.

 

Dobra relacja ze sobą i z partnerem życiowym przekłada się na sukces zawodowy. I tak od procesów biznesowych, przekwalifikowałam się na „Panią od miłości”.

Zaczynam od siebie

 

Jestem w długoletnim związku i również doświadczam na własnej skórze, tego nad czym pracuję z moimi klientami. Wiedza i doświadczanie różnorodnych sytuacji przekłada się na skuteczne pomaganie ludziom.

Lubię eksperymentować. Jednakże zaczynam zawsze od siebie! Dlaczego tak robię? Uważam, że coaching, który jest bardzo skoncentrowany na działaniu, dobrze jest uzupełniać wiedzą i umiejętnościami pochodzącymi z innych dziedzin rozwoju osobistego. Stąd doświadczanie pracy z psychologiem, z bioenergoterapeutą, terapeutą ustawień hellingerowskich, terapeutą spiritual healing.

Jak konkretnie pomagam?

ETAP PIERWSZY

Praca zaczyna się od rozbrojenia tykającej bomy, czyli pracy z lękami, obawami i przekonaniami, które powstały pod wpływem środowiska i trudnych doświadczeń, po to aby tworzyć dobre relacje.

ETAP DRUGI

Kolejny etap to ułożenia dobrych relacji z samym sobą. Czyli wzbudzenie lub nauczenie się miłości do siebie.

ETAP TRZECI

Na koniec – działanie, czyli uczę wychodzenia do ludzi i umiejętności poruszania się w społeczeństwie, tak aby łatwo i przyjemnie poznawać nowe osoby, dobrze czuć się w związku, nawiązywać relacje biznesowe.

W ten sposób działam od samego początku, natomiast niedawno dopiero powstała nazwa dla metody pracy, czyli program Zacznij od Siebie.

Uważam, że wszystkiego można się nauczyć

Miłości i szczęścia również. Jedyne co potrzebujesz, to podręcznik do nauki jazdy i instruktora, który przeprowadzi przez mniej oczywiste skrzyżowania.

I taki jest właśnie mój program.

W myśl zasady, po co wyważać już raz otwarte drzwi. Warto zapytać specjalisty, który po chwili rozmowy wie jak Ci pomóc, niż gdybyś sam miał robić specjalizację z coachingu, żeby nauczyć się wyznaczać cele. To tak jak przy naprawie auta, zatrudniasz fachowca, bo on od razu wie, gdzie „stuka” i jak to naprawić.

Zbudowanie miłości własnej, służy nie tylko łatwości w nowych lub obecnych związkach. Służy również budowaniu dobrych relacji biznesowych i towarzyskich.

Jestem zwolenniczką pokojowego rozwiązywania swoich wewnętrznych problemów. Nie walczę, bo wszystko co dzieje się w moim życiu, jest po to, abym zobaczyła i doświadczyła swojej mocy.

Ty też tak możesz.

Ta strona używa ciasteczek. Proszę zaakceptuj, jeżeli chcesz dalej przeglądać stronę. Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie, ma na celu zapewnienie najlepszej możliwej jakości przeglądania. Jeśli nadal chcesz w pełni korzystać z tej witryny zaakcpetuj pliki cookie klikając „Akceptuj”. W ten sposób wyrażasz na to zgodę.

Zamknij